wychowanie dziecka

Szczęśliwe, beztroskie, a przy tym zawsze grzeczne dziecko – takim wyidealizowanym wizerunkiem rodzicielstwa karmi nas – rodziców popkultura. Tymczasem rzeczywistość jest nieraz bardzo odległa od tych wyobrażeń. Nawet bardzo spokojne, na ogół posłuszne dziecko, czasem coś przeskrobie. Nie mówiąc już o maluchach, które ze swojej natury są bardzo aktywne i mają skłonności do bycia krnąbrnymi. Jak zachować się w takiej sytuacji? Czy karać, a jeśli tak, to czy istnieje jakiś najlepszy i mądry sposób na karanie dziecka? Jedno jest pewne…

Bicie nie jest metodą wychowawczą!

Wyobraź sobie taką sytuację: jest nerwowy poranek. Próbujesz przygotować dzieci do wyjścia do przedszkola. Patrzysz na zegarek z coraz większym zniecierpliwieniem, bo rano czeka Cię bardzo ważne spotkanie z szefem. Tymczasem Twoje dziecko postanowiło właśnie dzisiaj zademonstrować swoją niezależność i odmawia ubrania się i zjedzenia śniadania. Awantura wisi w powietrzu. Nie wytrzymujesz, podnosisz głos. W zamian Twoja pociecha ciska o podłogę zabawką i mówi, że nigdzie dzisiaj nie idzie. Puszczają Ci nerwy i postanawiasz dać krnąbrnemu dziecku klapsa. W zamian symfonia krzyków towarzyszy Ci przez całą drogę do przedszkola. To i tak krócej, niż poczucie złości… i wyrzuty sumienia. Znasz taki scenariusz? Nie ma rodzin idealnych i wśród wszystkich dochodzi do krótkich spięć. Czy jest jakieś inne wyjście z takiej sytuacji, poza klapsem?

Oczywiście, że tak. Klaps mniejszy czy większy jest karą fizyczną, a dziecko karane w ten sposób traci poczucie bezpieczeństwa, a z czasem poczucie własnej godności. Bicie jest poniżające niezależnie od wieku. Dziecko, które było karane w ten sposób, często ma w przyszłości problem z opanowaniem swojej agresji. Klaps – nawet lekki i wymierzony w ostateczności, nie dyscyplinuje, a wręcz przeciwnie, jeszcze pogłębia problem. Dziecko ma prawo do wyrażania swoich emocji, również tych negatywnych. Kto z Was nigdy nie miał ochoty trzasnąć słuchawką telefonu albo tupnąć ze złością, niech pierwszy rzuci kamień… Każdy może mieć gorszy dzień, spowodowany najróżniejszymi rzeczami/sprawami. Nasze maluchy są tym bardziej na to narażone, gdyż są jeszcze niedojrzałe, uczą się emocji i radzenia sobie z nimi, a niekiedy fundujemy im też zbyt wiele bodźców na raz, z którymi nie potrafią sobie poradzić.

Zastanawiamy się z mężem w zasadzie każdego dnia, jak najlepiej radzić sobie w sytuacjach wymagających odpowiedniej reakcji. Nasza trzyletnia Celinka jest super aktywna i bardzo temperamentna. Inaczej mówiąc… potrafi nam dać chwilami nieźle w kość 😉 Dogada się w każdym temacie, ma tysiąc argumentów na wszystko i zawsze wie czego chce. Z jednej strony to fantastycznie i cieszymy się ogromnie, że wyrasta z niej pozytywnie pewna siebie, asertywna mała kobietka, jednak niekiedy ciężko nam opanować jej emocje. Kiedy przychodzi “ten” dzień i argumentacja przemienia się w jej frustrację, a nasze tłumaczenia i spokojna merytoryczna rozmowa nie przynosi skutku… co wtedy?? Jestem przekonana, że każda z Was znalazła się w takiej sytuacji. Dziecko nie zrobiło nic złego, a Twoje emocje sięgają już gardła, a krzyk wisi na końcu krtani. Mój mąż jest wcieleniem anioła i jego cierpliwość jest nieocenionym darem dla mnie 😀 Również dla dzieci. Ja… no cóż. To już inna “para kaloszy”. Charakterna, czasem trochę zadziorna, niekiedy czepliwa ale z sercem na dłoni. Inaczej mówiąc “Zołza” jak wypisz wymaluj. Jeśli nie czytałyście jeszcze książki pt. “Dlaczego mężczyźni kochają Zołzy”, to gorąco Wam ją polecam 😉 Wracając jednak do tematu… mi niekiedy ciężko jest zachować totalną cierpliwość i spokój jaki prezentuje Philipp, mój mąż. Mam jednak dar przeprowadzania cierpliwych rozmów nawet w sytuacji stresowej. Gorzej jest, kiedy wydarzy się coś, co nie powinno mieć miejsca, np. kiedy Celinka w chwilowej złości popchnie swoją młodszą o dwa lata siostrę, bo ta np. zaczęła bawić się jej  ulubioną zabawką. Jeśli sama masz dwoje lub więcej dzieci z niewielką różnicą wieku, które są już w okresie “zabawowym”, to wiesz dokładnie o czym mówię… Ile razy można prosić, żebrać wręcz, powtarzać, uczyć, że siostry czy brata nie można pchać, bo można jej czy jemu wyrządzić krzywdę… Wtedy w przypływie emocji, kiedy jedno dziecko płacze, a drugie krzyczy, zastanawiasz się co jest najepszym wyjściem z tego typu sytuacji?? Karać czy nie karać??

kary dla dzieci

Mądre karanie dziecka

Osobiście nie lubię słowa kara, bo zawsze kojarzyło mi się ono bardzo negatywnie. Odkąd jednak sama jestem mamą i podejmuję z mężem samodzielne decyzje w temacie naszych dzieci, uważam, że ich wychowanie jest zdecydowanie bardziej efektywne poprzez wprowadzenie systemu kar oraz nagród. Pamiętaj jednak, że KAŻDE jedno dziecko jest totalnie inne i to co zadziała na moje, może kompletnie nie być odpowiednie dla Twojego.

Podczas stosowania kary, czy inaczej wyciągania konsekwencji nagannego zachowania dziecka, najlepiej moim zdaniem sprawdza się czasowe ograniczenie mu jakiejś przyjemności. W tym celu powinnaś doskonale znać upodobania Twojego malucha, bo nie dla każdego tak samo dotkliwy będzie zakaz oglądania bajki. U nas na przykład zakaz wyjścia do ogródka, czy jazdy ulubionym autkiem Celinki jest dla niej największą karą. Z kolei za najskuteczniejszą metodę wychowawczą, która sprawdza się u nas w domu najlepiej, uważam nagradzanie dziecka. Kiedy Celisia super bawi się z Tosią i dzieli się z nią zabawkami, mówimy jej o tym i ją chwalimy. Ktoś by mógł powiedzieć, że co to za osiągnięcie to dzielenie, skoro to są ich wspólne zabawki. No cóż, to nie tak do końca. Starsze dziecko przez ileś miesięcy czy lat było samo i to były tylko jego zabawki. Nagle pojawia się mały brzdąc, który zaczyna wpierw raczkować, a potem chodzić i bawić się wszystkim czym starsze dziecko do tej pory bawiło się samo. Dla starszaka to duże wyzwanie, dlatego tak istotne jest przygotowanie dziecka na pojawienie się rodzeństwa i wytłumaczenie mu co ulegnie zmianie, a co zostanie niezmienione. Nie wystarczy jednorazowa rozmowa. To jest proces, który wymaga cierpliwości i pracy przez cały okres ciąży i po urodzeniu maluszka. Jeśli przygotowania takiego zabraknie, będą systematycznie pojawiać się frustracje starszego dziecka oraz zacznie przejawiać się niechęć do rodzeństwa, którego chcesz zapewne uniknąć. O sposobach na przygotowanie dziecka na rodzeństwo napiszę Wam w najbliższym poście, bo jest to jedno z częstszych pytań, które otrzymuję od Was w prywatnych wiadomościach.

Najważniejszą kwestią dotyczącą karania dziecka jest fakt, że zarówno kara, jak i nagroda powinny pojawić się od razu. Na nic się zda straszenie malucha rózgą od Mikołaja, bo to dla niego totalna abstrakcja!

Histeria u dziecka – jak sobie z nią radzić?

Kiedy nasza Celinka wpada w histerię, a jesteśmy w tym czasie w domu, żadne tłumaczenia, ani proszenia nic nie dają. Jedynym sposobem na uspokojenie jej nerwów jest odesłanie jej do innego miejsca aniżeli miejsce histerii i pozostawienie jej na kilka minut samej po to, by wyrzuciła z siebie złe emocje. Zazwyczaj kładziemy ją na naszym dużym łóżku w sypialni i tam Celiś spala swoje frustracje krzycząc i tupiąc swoimi małymi nóżkami. Po kilku minutach sprawdzamy i pytamy czy już może spokojnie rozmawiać. Jeśli nie, to dajemy jej kolejnych kilka minut, po czym siadamy i omawiamy całą sytuację razem. W Waszym przypadku, nie musi być to sypialnia. Może to być na przykład krzesło czy fotel w innym pokoju. Ważne aby było to miejsce, w którym dziecko nie zrobi sobie przez przypadek krzywdy, zatem odradzam miejsc typu kuchnia, czy łazienka. Dziecko nie powinno przebywać samo dłużej tylu minut, ile ma lat. Przeczytałam dziś w jakimś artykule, że w Polsce ta metoda, to tzw. wariacja na temat popularnego „karnego jeżyka”. Nigdy nie widziałam programu o znanej niani w polskiej telewizji, lecz podobno w jakimś stopniu wykorzystywała ona tą właśnie zasadę. Bardzo ważne jest, by jej nie nadużywać. Oddalenie dziecka stosujemy tylko podczas histerii lub ewidentnego przewinienia, a nie w sytuacji kiedy coś jest nie po naszej myśli, np. dziecko nie chce założyć butów, czy zjeść obiadu. W Stanach tą metodę nazywa się “time out”. Jest to czas wyciszenia, który pozwala dziecku ochłonąć i nierzadko okazuje się jedynym sensownym rozwiązaniem sytuacji. My jednak nie stosujemy zamkniętych pomieszczeń, ani pomieszczeń bez okna. Uważam, że dziecko nie powinno się tej metody bać, lecz wiedzieć, że jest to czas wygaszenia emocji, o czym zawsze należy dziecku przypomnieć zanosząc je do miejsca wyciszenia. Po zakończeniu odosobnienia, koniecznie z dzieckiem porozmawiaj tłumacząc mu, za co otrzymało karę.

czy karać dziecko

Podczas histerii w miejscu publicznym, które u nas na szczęście zdarzają się rzadko, choć mieliśmy okazję zaznać już tej „przyjemności”, najważniejsze jest, by zachować spokój i postępować podobnie, jakbyśmy byli w domu. Nie wpadaj w złość, nie podnoś głosu, nie stresuj się publicznością i nie przytulaj na siłę. Dziecko w chwili stresu, ma tak podniesiony poziom adrenaliny, że tulenie go najprawdopodobniej odniesie skutek odwrotny. Jeśli masz taką sposobność, wyjdź i daj dziecku ochłonąć. Odwrócenie uwagi też potrafi zdziałać cuda, choć to już zależy od tego, co masz pod ręką do zaoferowania. Jeśli jesteś w sklepie, a dziecko dostanie histerii z powodu niekupionych płatków, które sobie wypatrzyło na półce, bądź konsekwentna, spokojnym tonem poinformuj je o swojej decyzji, zachowaj spokój przy kasie pomimo krzyków, nie uspokajaj na siłę, lecz szybko zapłać i wyjdź. Taką dokładnie raz sytuację miałam z Celinką. Kiedy doszłyśmy z zakupami do auta, posadziłam ją na tylnej kanapie, na której się położyła, tupała nogami przez dobre 3 minuty, ja w tym czasie przepakowałam zakupy i przyszedł czas na przytulenie i spokojną rozmowę. Sama doprowadziłam do jej frustracji, zabierając ją zbyt późno wieczorem do sklepu, zatem już tego nigdy więcej nie zrobię. Dziecko zmęczone często nie jest w stanie zapanować nad własnymi emocjami. Nadmiar bodźców = frustracja murowana.

Kolejnym sposobem, który się świetnie sprawdza jest system żetonowy, na przykład w formie tablicy, na której dziecko otrzymuje naklejki za dobre zachowanie. Możesz ustalić, że po zebraniu określonej ilości, Twojego malucha spotka jakaś przyjemność, którą wcześniej razem ustalicie i zapiszecie. Jednak w tym wypadku reguły muszą być jasno ustalone i zrozumiane przez dziecko, bo inaczej może to prowadzić do frustracji. Szczegółowo o tym sposobie możecie przeczytać w książce Artura Kołakowskiego i Agnieszki Pisula “Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna.”. Znalazłam jednak artykuł na temat tego sposobu, który został opisany przez psychologa na podstawie tej właśnie książki i możecie znaleźć go tutaj. Książkę Wam tą ogólnie polecam, gdyż jest skarbnicą rodzicielskiej wiedzy. Znajdziecie w niej wiele wartych uwagi wskazówek, które mogą Wam pomóc w zarówno nauczeniu dziecka prawidłowych zachowań, jak i kontrolowaniu swoich własnych emocji.

Czy egzekwować słowo “przepraszam”?

Jakie było moje zdziwienie, kiedy na kilku forach internetowych i w poszczególnych artykułach wyczytałam, że mówienie małemu dziecku, że powinno przeprosić jest bez sensu i jest strofowaniem go, ponieważ ono i tak nie rozumie jego znaczenia. Zastanawiam się w takim razie, po co uczyć dziecka słowa “dziękuję” i “proszę”, skoro mały człowiek niby nic nie rozumie…

Po to dzieci mają rodziców, aby ich uczyli rozpoznawania emocji, empatii, czułości i umiejętności współżycia z drugim człowiekiem. Tak jak uczymy dziecka gasić za sobą światło lub nie zapalać go gdy jest jasno, tak samo powinniśmy uczyć je słowa “przepraszam” oraz innych uprzejmości. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że małe dziecko nie rozumie znaczenia danego słowa. Celinka, kiedy czasem niechcący np. potrąci Antosię, sama do niej podchodzi, całuje ją czule w czółko, przytula wydając słodkie odgłosy czułości w stosunku do niej i mówi “I’m sorry. Are you OK Tosia?”. Ma teraz trzy latka i doskonale rozumie znaczenie tego słowa. Nie nauczyła się go jednak sama. Rozmawiamy z nią o jego znaczeniu, tłumaczymy kiedy się go używa i w jakim celu, a co najważniejsze, sami go używamy. Zatem… tak, zdecydowanie należy uczyć dziecka słowa “przepraszam”.

Co robić kiedy dziecko wiecznie marudzi?

Kiedy mały ludek wiecznie stęka, potrafi to wpłynąć na nasz brak cierpliwości. Dziecko, które zaczyna marudzić, wysyła Ci komunikat „Potrzebuję Twojej uwagi!”. Z kolei ustępując marudzącemu dziecku, Ty wysyłasz mu komunikat, że jest to poprawna forma proszenia i wyrażania własnych potrzeb. O tym jak postępować w tego typu sytuacjach, przeczytasz szczegółowo w moim artykule “Moje dziecko wiecznie marudzi”, do którego link znajdziesz tutaj.

Nerwy na wodzy

Kiedy masz tysiąc rzeczy na głowie każdego jednego dnia, nietrudno czasem stracić cierpliwość i podnieść głos, gdy dziecko robi wszystko na opak, nie słucha, a Tobie na wszystko brakuje czasu. Niestety, łatwo jest te nerwy i stres przenieść na malucha, karząc go niewspółmiernie do winy. Klapsy dawane w momencie wzburzenia nie tylko nie będą korzystne pod względem wychowawczym, ale także wpłyną na więzi budowane z Twoim dzieckiem na wiele lat. W końcu poza byciem rodzicem dziecka, powinniśmy być także jego przyjacielem, któremu może w pełni ufać. Tworzenie dyscypliny w domu najlepiej jest zatem przeprowadzać małymi krokami, przyzwyczajając go do określonych, pozytywnych zachowań w różnych sytuacjach.

Przede wszystkim jednak, należy rozmawiać. Oczywiście w sposób dopasowany do dojrzałości emocjonalnej dziecka i to nie tylko w sytuacjach, kiedy negatywne zachowanie już się pojawi. Zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć daną sytuację. Maluch, z którym się dużo i spokojnie rozmawia, tłumacząc i analizując wspólnie przeróżne sytuacje,  przejawia zdecydowanie mniej skłonności do zachowań, które my dorośli chcielibyśmy zmienić. Zanim zatem zaczniesz zastanawiać się nad nagrodami i nad tym czy stosować kary, postaw w 100% na komunikację! 🙂

SaveSave

KARY DLA DZIECI – TAK czy NIE?
5 (100%) 5 votes

Autorka bloga i właścicielka firmy Life & Family Coach. Niezachwiana optymistka, spełniona żona, mama i trenerka. Od ponad 11 lat realizuje swoją życiową misję, jaką jest wspomaganie kobiet w ich rozwoju oraz łączeniu roli mamy i żony, ze swoimi pasjami,  pracą  czy własnym biznesem. Od 3 lat aktywnie pomaga również rodzicom w ich zmaganiach wychowawczych do czego zainspirowały ją jej dwie córki oraz zamiłowanie do rozwoju intelektualnego dzieci i młodzieży.

Skontaktuj się